Te małe kapustki są świetnym wyborem na zieloną przystawkę przed posiłkiem zawierającym węglowodany. Dzięki nim wchłanianie cukru przebiega wolniej, co jest korzystne dla naszego zdrowia. Staram się je szukać na stoiskach z towarem przecenionym, takim do uratowania mimo drobnych wad jakościowych, są wtedy tańsze. Lepiej kupować brukselki, które nie były wcześniej pakowane w plastikowe siatki. Po ich rozcięciu mnóstwo zielonych drobin zostaje na blacie, przykleja się do liści i może się zdarzyć, że kiszonka w jakimś stopniu okaże się wzbogacona w plastikowe śmieci.
Do brukselki dodałam marchewki, kminek i koper włoski. Można wybrać inne przyprawy, np. liść laurowy, ziele angielskie, czosnek. Wszystko zalałam solanką, taką jak do kiszenia ogórków, soli jest w niej zazwyczaj 1-2 łyżki na litr wody. Jedna łyżka to może być mało, zazwyczaj do litra wsypuję 20-30 g.
Składniki:
1 kg brukselek
2 marchewki
1 łyżeczka kminku, opcjonalnie
0,5 łyżeczki kopru włoskiego, opcjonalnie
sól do przetworów
woda na solankę, trochę ponad litr
Wykonanie:
Brukselki oczyścić – oberwać nieprzydatne liście, umyć pod bieżącą wodą, następnie każdą główeczkę przekroić na pół.
Obrać marchewki, przekroić je wzdłuż na pół, pokroić następnie w plasterki.
Połączyć brukselki z marchewką, oprószyć kminkiem i koprem włoskim, ile komu odpowiada. Wymieszać.
Przełożyć wszystko do słoja, na górze położyć sitko dociskowe lub w inny sposób zabezpieczyć brukselki przed wypływaniem.
Sól rozpuścić w letniej wodzie. Zalać warzywa solanką, powinny być wyraźnie pod powierzchnią wody. Jeśli ktoś ma akurat inną kiszonkę, na przykład białą kapustę, ewentualnie ogórki, może do brukselek dolać 2-3 łyżki soku (kwaski) z tych przetworów. Dzięki temu fermentacja przyspieszy.
Na sitku postawić mały słoik z wodą w celu obciążenia kiszonki. Nakryć czystą ściereczką i odstawić na kilka dni w ciepłe miejsce.
Po pięciu dniach połówki brukselek powinny być ukiszone, wystarczy spróbować i już wiadomo, czy fermentację przedłużyć, czy słój schować do lodówki lub chłodnej spiżarni.













