Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 lutego 2026
Bułki pszenno - żytnie
Ogółem mąki żytniej jest niewiele, pozwoliło to jednak nieco zmienić smak wypieku. Można piec z samej mąki pszennej. Świeżych drożdży powinno wystarczyć 20 g, wzięłam 50 g. Bułki są dość duże i wyjątkowo smaczne. Mają puszysty miękisz, łatwo oderwać czy ugryźć kawałek, bez szarpania się z całością.
Składniki:
450 g mąki pszennej (tu typ 550)
50 g mąki żytniej (typ 720)
1 łyżeczka soli, płaska
1 łyżeczka cukru (do drożdży)
20-50 g drożdży świeżych
3 łyżki oleju (do ciasta)
lub 1 łyżka masła, miękkiego
140-160 g wody letniej
140-160 g mleka letniego + do smarowania
Opcjonalnie: czarnuszka, sezam, mak do posypania bułek.
Przygotowanie:
Rozkruszyć do kubeczka drożdże. Dodać cukier, łyżkę mąki, wlać letnie mleko. Tyle, by dało się rozprowadzić drożdże. Wymieszać i zostawić na 10-20 minut, aż zaczyn się spieni i przyrośnie.
Do mąki wsypać sól, pracujący zaczyn (spieniony, wyrośnięty), resztę mleka i wodę. Wymieszać dokładnie i wyrabiać ciasto, aż będzie jednolite i elastyczne. Trwa to około 10 minut. Posmarować blat lekko olejem, gdyby ciasto się do niego przylepiało.
Na koniec podwinąć brzegi ciasta pod spód, uformować kulę. Włożyć ją do miski, oprószonej wcześniej mąką. Powierzchnię ciasta też lekko posypać mąką. Nakryć miskę ścierką i odstawić do pierwszego wyrastania na 30-60 minut. Ciasto ma podwoić swoją objętość, to ważne.
Po tym czasie zważyć ciasto, podzielić je na tyle równych części, ile chcemy mieć bułek. Ja ważę wszystko, ale można dzielić „na oko”.
Każdą część uformować w kulkę, układając dłoń w zaokrąglony, wypukły daszek i kręcąc w jedną stronę, jednocześnie lekko dociskając bryłkę ciasta do blatu. Układać na blaszce (z piekarnika) wyłożonej papierem do pieczenia.
Nakryć blaszkę ścierką i zostawić do drugiego wyrastania na 20-30 minut. Po tym czasie każdą bułkę naciąć głęboko przez środek. Bułki można posypać mąką, można też je tylko posmarować mlekiem lub nic z nimi nie robić.
Wstawić do nagrzanego piekarnia, na środkowy poziom. Piec 20-30 minut w temperaturze 200° C, do odpowiedniego zrumienienia, grzanie góra-dół. Stopień wypieczenia bułek zależy od naszych preferencji.
sobota, 28 stycznia 2023
Bułki na kefirze
Ciasto musi dobrze wyrosnąć, powinno podwoić swoją objętość, wtedy bułeczki będą puszyste. W razie potrzeby należy wydłużyć czas wyrastania. Czas pieczenia też może być dłuższy od podanego, zależy to od właściwości piekarnika. Warto czekać na takie pieczywo.
Piekłam też te bułeczki z mąki typ 650 i bardzo opornie wyrastały. Pomógł dopiero otwarty ciepły piekarnik, a na koniec ciepły kaloryfer. W sumie pierwsze wyrastanie trwało ponad dwie godziny, drugie 30 minut. Nie wiem czy problem był w mące, w pogodzie, czy jeszcze w czymś innym. Kolejne podejście z mąką typ 650 było bardzo udane, nie ma więc powodu, by z niej rezygnować. Innym razem spróbowałam dość dowolnie potraktować płyny - kefiru miałam 100 g, dopełniłam go zwykłym mlekiem, wody wlałam jak w przepisie. Sypnęłam też o 10 g więcej mąki i dałam całą łyżeczkę cukru. Bułki wyszły rewelacyjne.
Składniki:
500 g mąki pszennej, u mnie typ 550
1 szklanka kefiru (250 ml)
120 g wody gazowanej, około
1 opakowanie drożdży suszonych (8 g)
1 łyżeczka soli, płaska
0,5 łyżeczki cukru
Składniki wymieszać, zagnieść i wyrabiać do otrzymania jednolitego ciasta. Wodę dozować porcjami.
Miskę nakryć ściereczką i odstawić ciasto przynajmniej na 1 godzinę do wyrastania, do podwojenia jego objętości.
Zważyć ciasto, następnie podzielić je na 10-14 jednakowych kawałków, formować bułki i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Bułek niczym nie smarować. Następnie naciąć je dość głęboko (zwilżyć wodą ostrze noża, szpatułki itp.).
Zostawić przykryte w ciepłym miejscu do kolejnego wyrastania. Bułeczki muszą wyraźnie wyrosnąć, może to trwać 10, a nawet 30 minut.
Pieczenie: 20-30 minut w temperaturze 200° C, bez termoobiegu, środkowy poziom piekarnika.. Jeśli bułki będą się słabo rumienić, można pod koniec czasu pieczenia włączyć termoobieg. Stopień wypieczenia zależy wyłącznie od osobistych upodobań, bułki mogą być znacznie ciemniejsze.
piątek, 27 stycznia 2023
Proziaki
To takie małe bułeczki, nawet podobnie smakują, przygotowanie ciasta i pieczenie nie zajmują wiele czasu. Soda nie jest wyczuwalna, pod warunkiem jednak, że nie dodamy jej za dużo. Sodę wsypałam do odmierzonego kefiru (od razu się pieni) i dolałam go do mąki. Piekłam placuszki na elektrycznym płaskim grillu, wyszły idealne. Można piec na suchej patelni z grubym dnem lub w piekarniku. Skorzystałam z przepisu zamieszczonego na blogu aniagotuje.pl.
Składniki na 16-17 sztuk:
500 g mąki pszennej, u mnie typ 550
1 szklanka kefiru (258 g)
1 średnie jajko (opcjonalnie)
1 łyżeczka sody oczyszczonej, płaska
0,5 łyżeczki soli
0,5 łyżeczki cukru
Wykonanie:
Składniki wymieszać, następnie wyrabiać ręką do uzyskania jednolitego ciasta.
Podzielić ciasto na dwie części i każdą rozwałkować na grubość około 1 cm, blat lekko podsypać mąką.
Wykrawać szklanką lub ringiem piekarniczym krążki o średnicy około 8 cm.
Można inaczej dzielić ciasto, na przykład pokroić rozwałkowane placki w pasy, a te w trapezy. Tak naprawdę nie ma to znaczenia. Można nawet foremkami wykrawać zwierzątka, gwiazdki itp., jak ciasteczka.
Tackę czy deskę z krążkami nakryć ściereczką i odstawić na 15 minut do wyrastania.
Po tym czasie piec partiami na suchej patelni z grubym dnem, około 12-15 minut. Regulować wielkość płomienia lub temperaturę płyty elektrycznej.
Autorka przepisu zaleca obracać proziaki co kilka minut, wydaje się, że nie jest to konieczne. Po prostu pieczemy do momentu podpieczenia i wtedy obracamy. W ciągu kwadransa na pewno całe dobrze się upieką. Proziaki rosną pod wpływem ciepła. Upieczone odkładać na ruszt lub deskę (zaparzają się od spodu).
Te szybkie bułeczki są idealnym rozwiązaniem dla zapracowanego rodzica. Da się je zrobić przy okazji gotowania obiadu, jako przekąskę dla dzieci. Można je jeść z czymkolwiek – na słodko, z dżemem lub bardziej wytrawnie, na przykład z mięsem ze słoika, podawać do zupy, do gulaszu itp. Jeść ciepłe, bezpośrednio po upieczeniu.
środa, 20 lipca 2022
Jagodzianki lux Rozkosznego
Przypadkowo trafiłam na przepis na jagodzianki TUTAJ. Zachwytom w komentarzach nie było końca, co mnie trochę zmotywowało do działania. Dużą pomocą jest filmik, przede wszystkim dobrze ilustruje etap sklejania bułeczek. Jagód nie dawałam aż tak dużo jak Rozkoszny, bałam się, że ciasto się porwie. Mimo to jagodowy smak wypełnia każdy ugryziony kęs. Kruszonki sporo mi zostało, jest wspaniała świeżo po upieczeniu. Tajemny składnik ciasta to śmietana, daje ciastu wyjątkową elastyczność, ale nie dodawać jej zbyt dużo. Robi się wszystko etapami: wieczorem ciasto (chwila) i rano resztę. Można zacząć rano i skończyć wieczorem.
Etap 1.: Ciasto
składniki SUCHE (od razu do misy maszyny):
260 g mąki pszennej, najlepiej typ 650 (2 miarki do produktów sypkich)
+ ¼ szklanki (50 g) cukru
+ 5 g drożdży suszonych instant
+ ¼ łyżeczki soli
składniki MOKRE:
80 g masła – stopić, lekko wystudzić
+ ¼ szklanki (60 ml) mleka (dodać do stopionego masła – wystudzić )
+ 1 łyżka czubata kwaśnej śmietany 12% lub 18% (dodać już do misy po połączeniu wszystkiego)
+ 1 jajko, roztrzepane
Połączyć składniki suche i mokre (maszyna, 10 minut wyrabiania, hak, najniższe obroty). Ciasto wychodzi jednolite, miękkie i bardzo elastyczne. Miskę przykryć folią spożywczą, wstawić do lodówki na całą noc.
………………………
Etap 2.: Porcjowanie - nadziewanie – sklejanie – glazurowanie – kruszonka – pieczenie
Ciasto wyjąć z lodówki, zagnieść krótko, zważyć. Podzielić na 9 jednakowych części, uformować je w kulki. Na chwilę przykryć ścierką.
Przygotować NADZIENIE:
400 – 700 g jagód (ja chyba nie dałam nawet 400 g)
+ 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
+ 4 łyżki cukru waniliowego (lub więcej, nadzienie jest dość kwaśne)
Wymieszać delikatnie, krótko. I od razu wrócić do robienia bułeczek, bo sok może popłynąć z jagód.
Blat podsypać mąką. Każdą kulkę ciasta spłaszczyć i rozciągać palcami tak, by uzyskać koło o średnicy 13 cm. Można rozwałkować. Ta strona placuszków, na którą będziemy sypać jagody nie może być zbyt mączna, bo się brzegi nie skleją. Wygodnie jest zrobić od razu 9 placuszków i wszystkie później nadziewać owocami.
Każdy placuszek kolejno nałożyć na miseczkę mniej więcej podobnej wielkości, wepchnąć go do dna, ewentualnie trochę jeszcze rozciągnąć palcami. Nie za dużo, bo ciasto i tak jest już cienkie.
Nałożyć 2,5-4 łyżek jagód. Ja dałam tylko 2,5 (czubatych) i tyle też wystarczy. Jagody lekko ugnieść. Autor przepisu nałożył dużo, dużo więcej. W przekroju jagodzianki wyglądały jak pierogi z mnóstwem farszu.
Skleić jagodzianki. Założyć jeden brzeg ciasta na drugi, przeciwległy (zachodzą płasko na siebie). Lekko docisnąć. Teraz pociągnąć do środka ciasto z boku, docisnąć je lekko do bułeczki (jakby boki zakładać na bułeczkę). Tak samo zrobić z drugim bokiem. Następnie szczypiąc ciasto palcami wzdłuż jagodzianki utworzyć "zaszczypany" szew na całej jej długości (przez środek). Każdy najmniejszy otwór trzeba zlepić. Najlepiej to zobaczyć na filmiku, czynność jest bardzo prosta. Nie naciągać zbytnio ciasta, porwie się.
Bułeczki zostawić wydłużone lub delikatnie je uformować, by były okrągłe. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, sklejeniem pod spód. Przykryć ścierką i odstawić na 1-2 godziny do wyrośnięcia. Wyrośnięte bułeczki powinny być podobno wyraźnie napuszone. U mnie trochę wyrosły, ale były raczej lekko obeschnięte. W piecu rosły normalnie.
W tym czasie przygotować glazurę i kruszonkę.
GLAZURA
1 jajko + 1 łyżka mleka – roztrzepać
KRUSZONKA
100 g mąki pszennej
Sól, szczypta
50 g cukru
50 g zimnego masła
Mąka + sól + cukier + masło z lodówki, pokrojone w kostkę – wcierać masło do mąki, kruszonka ma być sypka.
Wyrośnięte bułeczki glazurować, to znaczy posmarować mieszaniną jajka i mleka. Robić to delikatnie.
Następnie na powierzchnię bułeczek nasypać kruszonkę. Im więcej, tym lepiej. Można ewentualnie dosypać jeszcze gruby cukier, bo nadzienie nie jest słodkie.
Wstawić blachę do nagrzanego pieca. Piec 20-25 minut w temperaturze 200° C, grzanie góra – dół, do ładnego zrumienienia.
Wystudzone bułeczki można zamrozić lub jeść świeże.
Wrażenia po upieczeniu:
Jagodzianki są najlepsze na ciepło, więc nawet następnego dnia je odgrzewam w mikrofalówce. Przeszkadza mi mąka ziemniaczana w nadzieniu, następnym razem z niej zrezygnuję. Wiąże owoce, mimo to wolę je bez takich dodatków. Jagody mnie rozczarowały. Kupiłam na ryneczku, niby świeże, drogie i szału nie ma, nawet smak jest nijaki, a miejscami, co mnie już zdumiewa, wydaje się wręcz chemiczny. Podejrzewam, że to od tych wkładek w pudełkach, by się soki nie wylewały. Jagody trzeba by było samemu uzbierać. Część bułeczek zamroziłam i jest to świetny sposób na ich przechowanie. Rozmrażam je w mikrofalówce i lekko podgrzewam przed podaniem. Oprószone cukrem pudrem są pyszne. Nie wiem czy te jagodzianki będę jeszcze kiedyś piekła, może z innym nadzieniem.
czwartek, 8 października 2020
Cebularze
Te drożdżowe placki z przesmażoną cebulką robi się jak bułki. Ja dodałam jeszcze czosnek, tymianek i pieprz. Czosnek okazał się bardzo wyrazisty, nie każdemu będzie odpowiadał ten smak. Przed nałożeniem farszu ciasto można posmarować rozbełtanym jajkiem czy dowolnym sosem pomidorowym, ale nie jest to konieczne. Cebularze można odgrzewać w mikrofalówce, lekko zwilżone wodą (niekoniecznie). Zjedliśmy je ze smażonymi grzybkami, które niespodziewanie mąż przywiózł z lasu. Ten nieplanowany dodatek bardzo nam tu pasował.
Ciasto:
500 g mąki pszennej, u mnie typ 550 (luksusowa)
1 jajko + 1 do posmarowania
1 saszetka suchych drożdży (7-8 g)
1 łyżka soli, płaska
1 łyżka miękkiego masła, z czubkiem
280-300 g wody pół na pół z mlekiem
3 cebule, pokrojone w kostkę, przesmażone na oleju
pieprz, tymianek (mogą być świeże listki), olej
Drożdże, sól, mąkę, jajko wymieszać w misce łyżką. Dodać masło, rozprowadzić je w suchej masie (wcierać). Dolewać stopniowo wodę z mlekiem, mieszać łyżką. Płynu jest dosyć, gdy masa staje się lekko wilgotna i da się ją zagnieść dłonią. Wyrzucić ciasto na lekko posmarowany olejem blat i zagniatać tak długo, aż stanie się elastyczne, sprężyste, nie lepi się. W razie potrzeby podsypywać blat mąką.
Dno miski lekko oprószyć mąką, włożyć ciasto, też je odrobinę oprószyć, nakryć miskę, np. ścierką i odstawić do wyrastania przynajmniej na 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
W tym czasie pokroić w kostkę cebule i przesmażyć je krótko na łyżce oleju. Cebula nie powinna ociekać tłuszczem, lepiej gdy jest niemal sucha. Dodać pieprz i opcjonalnie tymianek.
Wyrośnięte ciasto zważyć. Dzieląc otrzymaną wartość przez 10 będziemy wiedzieli, ile ciasta oderwać na jedną bułeczkę. Powinno być około 100 g - trochę mniej lub trochę więcej, w zależności od tego, ile mąki dosypaliśmy podczas zagniatania lub ile płynu dolaliśmy. Ciasto najlepiej rozpłaszczyć dłonią na grubość około 2 cm i ringiem wycinać okrągłe placki. Dłoń układamy w okrągły daszek i okrężnymi ruchami formujemy ładne bułeczki. Dzięki temu wszystkie kawałki ciasta ładnie się połączą, ciasto będzie dodatkowo wyrobione. Dopiero teraz bułeczki spłaszczyć w środku, zostawiając grubszy, wyższy brzeg.
Placuszki układać na blaszkach wyłożonych papierem, po 5 sztuk (rosną). Posmarować je ewentualnie rozbełtanym jajkiem, przecierem pomidorowym lub innym sosem. Nałożyć cebulkę, mniej więcej łyżkę. Odstawić na 30 minut do kolejnego wyrastania.
Włączyć piec – grzanie góra / dół, bez termoobiegu, temperatura 180° C. Blachy wstawić do gorącego pieca. Piec bułeczki około 20 minut. W połowie tego czasu zamienić blachy miejscami, by się cebularze jednakowo upiekły. Po upieczeniu lekko przestudzić, najlepiej podawać na ciepło.
![]() |
| Dwa cebularze już zjedzone. Najlepsze są na ciepło. |
Poniżej: Cebularze jak mała
pizza.
Krążki posmarowałam domowym sosem
typu Ajvar, może być dowolny, np. ketchup. Brzegi posypałam makiem. Na środek
położyłam grubszy plaster pomidora (lekko osolić). Na to cebulka, wcześniej
sparzona wrzątkiem. Formowanie i nakładanie obłożenia zajęło mi trochę czasu, dlatego drugie
wyrastanie skróciłam do 10 minut. Piekłam dłużej niż poprzednio, około 30
minut. Najlepiej poczekać, aż cebulka zacznie przysychać i zmieni trochę kolor.
Ciasto drożdżowe piecze się bez termoobiegu, ale na ostatnie 10 minut można go
włączyć. Pamiętać, by w połowie czasu zamienić blachy miejscami. Chyba, że ktoś
ma szerszy piec i zmieści wszystko na jednej blaszce. Zapomniałam nałożyć ser, bez
niego też nam smakowało.
![]() |
| Jeszcze ciepłe pizzerinki. Na górę można nałożyć ketchup. |
sobota, 19 września 2020
Bułki pszenne Katarzyny Bosackiej
Z podanych ilości składników upieczemy 10 małych bułeczek. Następnego dnia są miękkie, choć już nie puszyste. Nabiorą lekkości po odgrzaniu, ale na zimno też są bardzo smaczne. Najlepiej odgrzewać je w mikrofalówce, skropione lekko wodą.
Składniki:
500 g mąki pszennej, u mnie typ 550 luksusowa
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
140-160 ml wody (140 g)
140-160 ml ciepłego mleka (140 g) + do posmarowania bułek
20 g świeżych drożdży ( u mnie 1 saszetka drożdży suszonych, 7 g)
3 łyżki oleju rzepakowego lub łyżka miękkiego masła
opcjonalnie mak, sezam do posypania
Pokruszyć świeże drożdże, dodać cukier, zalać letnim mlekiem. Wymieszać i odstawić do momentu, aż zaczyn zacznie pracować (wszystko się spieni). Wtedy wlewamy go do mąki. Jeśli mamy suche drożdże, od razu wsypujemy je z innymi składnikami do miski. Cukier nie jest wtedy konieczny. Na koniec dodajemy tłuszcz.
Początkowo składniki wymieszać większą łyżką, następnie zagniatać ręką. Wlałam nieco więcej mleka i wody, po około 160 g. Ciasto nie może być mokre, ma mieć konsystencję miękkiej plasteliny. Smarowałam też olejem blat. W razie potrzeby podsypywać blat mąką, by się nic nie lepiło. Wyrabiać 10 minut.
Teraz oprószyć dno miski, włożyć kulkę ciasta, też ją odrobinę oprószyć mąką, przykryć, odstawić na 1 godzinę do wyrastania (czasem dłużej). Ciasto ma podwoić swoją objętość (przynajmniej tyle).
Po tym czasie ponownie zagnieść ciasto i podzielić je na 10 części, takie po 84-85 g. Z każdej uformować kształtne bułeczki - zaokrągloną dłonią (ułożenie w daszek) nakrywamy porcje i dociskając do blatu kręcimy ręką w prawo lub w lewo.
Bułki układamy w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Można je posmarować mlekiem, wodą, oprószyć mąką lub nic z nimi nie robić. Ewentualnie posypać makiem, sezamem itp. (powierzchnia musi być wilgotna). Odstawić przykryte do wyrastania na 10-20 minut. Na koniec naciąć głęboko przez środek lub na krzyż.
Pieczenie: 15-25 minut w temperaturze 200° C, bez termoobiegu. W piecu bułki długo były jasne, piekłam je w sumie 20 minut. Upiekły się bardzo dobrze. Miękisz jest lekki, puszysty, nie przypomina nadmuchanych tworów ze sklepu.
wtorek, 7 kwietnia 2020
Bułeczki z mięsnym nadzieniem
Zrobiłam kilka bułeczek i z reszty ciasta paszteciki formowane jak pierogi. Paszteciki otwierają się trochę podczas rośnięcia i pieczenia, ale zamykają się prawie całkowicie, gdy stygną. Spód bułeczek po upieczeniu jest zwarty. Można ewentualnie smarować brzegi rozmąconym jajkiem, ja tego nie robiłam. Ciasto nie jest ani słodkie, ani słone. Mój dzisiejszy farsz to słoiczkowe mięso z warzywami (pasteryzowane, domowe). Zużyłam jeden cały słoiczek o pojemności 235 ml i część drugiego. Nadzienie może być dowolne, nawet słodkie, można też z niego zrezygnować.
Składniki:
Składniki:
500 g mąki pszennej (u mnie luksusowa, typ 550)
50 g drożdży świeżych
1 płaska łyżka cukru (do drożdży)
150 g mleka (do drożdży)
½ łyżeczki soli
2 jajka
100 g masła
farsz, dowolny
farsz, dowolny
Mąkę z solą wsypać do miski, zrobić na środku dołek, wkruszyć do niego drożdże.
Zalać drożdże letnim mlekiem wymieszanym z cukrem. Zostawić aż drożdże się spienią. To znak, że pracują.
W tym czasie roztopić masło, następnie je ostudzić.
Wymieszać łyżką mąkę z pracującymi drożdżami. Wbić jajka, wymieszać.
Wlać roztopione i ostudzone masło. Wymieszać łyżką, zagnieść ciasto.
Wyrabiać tak długo, aż ciasto będzie gładkie, jednolite. Odstawić przykryte do wyrastania, najczęściej na 40-60 minut, do podwojenia objętości.
Wyrośnięte ciasto wyrzucić na blat, lekko zagnieść, przekroić na dwie części. Każdą część rozwałkować, grubiej niż na pierogi, raczej jak na pizzę. Wykrawać krążki szklanką, czymkolwiek.
Każdy krążek rozciągnąć. Ciasto jest bardzo sprężyste, wraca do pierwotnego kształtu, dlatego trzeba się spieszyć.
Na środek nałożyć nadzienie, ilość zależy od wielkości krążka. Natychmiast złożyć na pół, ścisnąć brzeg, jeśli mają to być pierogowe paszteciki.
Chcąc otrzymać bułeczki nałożone nadzienie lekko docisnąć, tworząc na środku jakby dołek. Zebrać zewnętrzny brzeg krążka, zlepić go, skręcić, ponownie ścisnąć. Odwrócić kulkę tym złożeniem pod spód (w stronę blatu), przykryć dłonią ułożoną w miseczkę. Teraz wystarczy kręcić w prawo, bułeczka sama się ładnie formuje. Poprawić ewentualnie spód, położyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Posmarować bułeczki rozbełtanym jajkiem. Wstawić blachę / blachy do nagrzanego piekarnika.
Pieczenie: 15 minut w temperaturze 170° C z termoobiegiem. Przy dwóch blachach najlepiej w połowie czasu pieczenia zamienić je miejscami, by wszystko równo się zrumieniło.
czwartek, 2 kwietnia 2020
Bułki pszenne
Z ciastem drożdżowym jest tak, że ilość poszczególnych składników jest często przybliżona. Lepiej dodawać wszystko mniejszymi porcjami. Bo łatwiej dolać trochę płynu niż później próbować osuszyć powstałą masę. Na koniec ciasto ma być miękkie, elastyczne, nie powinno się do niczego lepić. Ważny jest tłuszcz, masło lub olej. Zapewnia ciastu wilgotność i odpowiednią plastyczność.
Po etapie zagniatania / wyrabiania ciasto należy odstawić przykryte do wyrastania na 30-60 minut. Powinno podwoić swoją objętość. Po tym czasie można formować bułki. Z podanej ilości wychodzi 8 większych bułek, można zrobić mniejsze. Ja robię wałek, tnę go na w miarę jednakowe kawałki. Trochę rozciągam te plastry, podwijam brzegi pod spód, nakrywam zaokrągloną dłonią i kręcąc nią formuję kulki. Bułki nacinam głęboko kuchenną łopatką. Każda bułka wędruje na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Przykrywam blachę ścierką i znów godzinkę wszystko rośnie (czasem krócej). Dopiero teraz blachę wkładam do nagrzanego piekarnika. Pieczenie: 20-25 minut w temperaturze 200° C.
Po etapie zagniatania / wyrabiania ciasto należy odstawić przykryte do wyrastania na 30-60 minut. Powinno podwoić swoją objętość. Po tym czasie można formować bułki. Z podanej ilości wychodzi 8 większych bułek, można zrobić mniejsze. Ja robię wałek, tnę go na w miarę jednakowe kawałki. Trochę rozciągam te plastry, podwijam brzegi pod spód, nakrywam zaokrągloną dłonią i kręcąc nią formuję kulki. Bułki nacinam głęboko kuchenną łopatką. Każda bułka wędruje na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Przykrywam blachę ścierką i znów godzinkę wszystko rośnie (czasem krócej). Dopiero teraz blachę wkładam do nagrzanego piekarnika. Pieczenie: 20-25 minut w temperaturze 200° C.
Składniki:
3 szklanki mąki pszennej (około 500-540 g, luksusowa typ 550)
Około ¾ szklanki mleka (część można zastąpić wodą)
¼ kostki świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
½ łyżeczki soli
1 czubata łyżka masła (roztopić)
olej, do dodania w trakcie wyrabiania ciasta (około 8 łyżek)
Drożdże pokruszyć do garnuszka, dodać cukier, trochę mąki i część mleka (letnie). Wymieszać i odstawić aż drożdże zaczną pracować (spienią się). Można w mące zrobić dołek, wlać tam drożdże. Też wyrosną, a nie potrzebujemy wtedy oddzielnego naczynia.
Do miski wsypać mąkę, sól. Wymieszać. Wlać wyrośnięte drożdże. Porcjami dolewać mleko wymieszane z wodą. Zagniatać.
Dodać roztopione i wystudzone masło oraz od razu 2-4 łyżki oleju. Zagniatać. Ciasto ma być miękkie, nie powinno się kleić do blatu czy do rąk. Jeśli tak się dzieje, ciasto nie jest jednolite i gładkie – należy dodać oleju, choćby najpierw tylko na blat. Wyrabianie ciasta trochę trwa. Musimy czuć pod ręką, że współpracuje, że się poddaje temu ugniataniu. Nie może być ciężkie, zbite w jedną bryłę.
Bułki są lekkie, puszyste, smaczne, syte. Ich miękisz trochę przypomina bułki słodkie, tzw. maślane, ale słodyczy jest w nich niewiele. Cukru zresztą można dać o połowę mniej. Bułki nawet w trzecim dniu po upieczeniu są bardzo miękkie.
![]() |
| Bułki następnego dnia po upieczeniu. Nie są równej wielkości, ale cóż to komu szkodzi... |
wtorek, 24 marca 2020
Bułeczki pszenno - żytnie
Bułeczki są inne niż te ze sklepu, nam smakowały. Czarnuszka może przeszkadzać, podobnie dodatek mąki żytniej, którą ewentualnie da się zastąpić mąką pszenną. Trzymam bułki w plastikowej misce zamkniętej pokrywką. Nie wysychają, cały czas są mięciutkie.
Składniki (na 20 sztuk):
500 g mąka pszenna ( u mnie luksusowa, typ 550)
200 g mąka żytnia, typ 720
około 400 ml ciepłego mleka
2 opakowania suchych drożdży (2 x po 7 g) lub 30-40 g drożdży świeżych
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli (nawet odrobinę więcej)
1-2 łyżki czarnuszki (opcjonalnie)
8-10 łyżek oleju
Drożdże i cukier zalać połową letniego mleka (nie za ciepłe). Wymieszać, odstawić.
Do miski wsypać mąkę, sól, czarnuszkę. Wymieszać suche składniki.
Wlać wyrośnięte drożdże, partiami dolewać resztę mleka. Wymieszać.
Dolać olej. Wyrobić ciasto. Następnie wyrzucić je na blat posmarowany olejem i zagniatać tak długo, aż będzie elastyczne.
Odstawić przykryte na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto ponownie krótko zagnieść. Jeśli lepi się do blatu, posmarować dłoń kilkoma kroplami oleju i chwilę zagniatać.
Formować małe bułeczki. Najlepiej uformować wałek i odkrawać w miarę jednakowej grubości paski. Te kawałki rozpłaszczyć, wszystkie brzegi podwinąć pod spód, kulkę nakryć wypukłą dłonią i toczyć wkoło aż bułeczka uzyska pożądany kształt. Można też urywać ciasto i ważyć je na wadze, wtedy bułki będą idealnie równe.
Kłaść na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Nakryć blachę ścierką, tetrą itp. Odstawić do wyrastania na 30 minut.
Po upływie tego czasu bułeczki naciąć w dowolny sposób, ja to robię łopatką widoczną na zdjęciu. Przykryć blachę i odstawić na kolejne 30 minut.
Blachę wstawić na ruszt na środkowy poziom piekarnika nagrzanego do 200° C. Niżej wstawić miseczkę z wodą. Piec 20-30 minut, do zrumienienia skórki, bez termoobiegu.
sobota, 1 marca 2014
Paszteciki drożdżowe
Zrobiłam je z ciasta na rogale drożdżowe. Wycinamy krążki, nakładamy farsz (może być nawet mięsny), zlepiamy, smarujemy powierzchnię rozbełtanym jajkiem i od razu pieczemy. Paszteciki mają tendencję do otwierania się podczas rośnięcia, ale jak widać zlepienie wytrzymało, stygnąc znów się zamykają prawie do końca. Są wyśmienite na zimno i po odgrzaniu, pozostają miękkie.
Potrzebne na ciasto:
½ kg mąki pszennej ( u mnie typ 550 luksusowa)50 g drożdży świeżych
2 łyżeczki cukru (do drożdży)
150 ml mleka (lekko podgrzane)
2 jajka
szczypta soli
100 g masła stopionego (schłodzone)
Zrobić zaczyn: pokruszyć drożdże + cukier + odrobina mąki + mleko – zaczekać aż zacznie pracować, następnie dodać do ciasta.
Połączyć wszystkie składniki (także zaczyn), na koniec dodając stopniowo masło. Zagnieść aż ciasto nie będzie się lepiło do blatu i stanie się jednolicie gładkie.
Przykryć i odstawić do wyrastania (do podwojenia objętości). U mnie rosło 30 minut.
Przykryć i odstawić do wyrastania (do podwojenia objętości). U mnie rosło 30 minut.
Ciasto rozwałkować, wykrawać krążki (raczej większe). Nałożyć dowolny farsz - mięsny jak na mielone, mięsno - warzywny, kapustę z grzybami itd. Brzeg posmarować rozbełtanym jajkiem i zlepić. Układać paszteciki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, każdy posmarować jajkiem. Jeśli ciasto szybko rośnie, od razu wstawiać do piekarnika. W innym przypadku zostawić chwilę do ponownego wyrośnięcia.
Pieczenie: 170°C z termoobiegiem, 15 minut do zrumienienia.
Kminkówki siostry Anieli (Anielska kuchnia)
Te nie wyglądają najlepiej, choć poprzednim razem wyszły idealnie. Przy okazji wstawię nowe zdjęcie. Smak bardzo dobry mimo wszystko. Dodałam jedno jajko, może to jest przyczyną, że paluszki nie trzymały kształtu. Albo po prostu ciasto zbyt długo wyrastało.
Są smaczne, trochę kruche. To idealna przekąska. Można je podać do bigosu, barszczu, do czystych zup, piwa, zabrać na piknik. My wrzuciliśmy je do plecaka, wyjątkowo nam smakowały podczas górskiej wędrówki. Kto lubi bardziej słone wypieki może posypać je przed pieczeniem grubą, morską solą.
Składniki (przepis oryginalny):
500 g mąki pszennej
150 g masła miękkiego
0,5 szklanki mleka
50 g drożdży świeżych
1 łyżeczka cukru
0,5-1 łyżeczki soli
kminek lub inne zioła, sezam itp.
jajko roztrzepane z mlekiem do posmarowania paluszków
Z drożdży, cukru i mleka zrobić zaczyn, poczekać aż zacznie pracować.
Połączyć wszystkie składniki, na końcu dodając tłuszcz. Jajko nie jest konieczne.
Zagnieść ciasto, wyrabiać aż nabierze pulchności.
Odstawić do wyrośnięcia, ciasto powinno podwoić objętość.
Po wyrośnięciu formować wałeczki – grubość i długość dowolne.
Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Posmarować jajkiem.
Bułeczki ziołowe
Potrzebne na bułeczki:
500 g maki pszennej typ 550 (luksusowa)
2 opakowania drożdży instant (2 x 7 g) lub 50 g drożdży świeżych
2 jajka
150-200 ml mleka
100-130 g masła miękkiego
olej, ile wejdzie
sól, szczypta,
1-2 łyżki cukru – opcjonalnie
kminek, tymianek
Wszystkie składniki połączyć w misce, masło dodając jako ostatnie.
Wyrobić miękkie, sprężyste ciasto. Tak, by się nie lepiło do rąk.
Odstawić do wyrastania na 30 minut, do podwojenia objętości.
Po tym czasie formujemy bułeczki i od razu układamy je w natłuszczonej foremce. Kładziemy złożeniem ciasta pod spód.
Na koniec posmarować drożdżówki jajkiem roztrzepanym z odrobiną mleka.
Można odstawić do krótkiego wyrośnięcia, około 15 minut. Czasem nie będzie to konieczne.
500 g maki pszennej typ 550 (luksusowa)
2 opakowania drożdży instant (2 x 7 g) lub 50 g drożdży świeżych
2 jajka
150-200 ml mleka
100-130 g masła miękkiego
olej, ile wejdzie
sól, szczypta,
1-2 łyżki cukru – opcjonalnie
kminek, tymianek
Wszystkie składniki połączyć w misce, masło dodając jako ostatnie.
Wyrobić miękkie, sprężyste ciasto. Tak, by się nie lepiło do rąk.
Odstawić do wyrastania na 30 minut, do podwojenia objętości.
Po tym czasie formujemy bułeczki i od razu układamy je w natłuszczonej foremce. Kładziemy złożeniem ciasta pod spód.
Na koniec posmarować drożdżówki jajkiem roztrzepanym z odrobiną mleka.
Można odstawić do krótkiego wyrośnięcia, około 15 minut. Czasem nie będzie to konieczne.
Pieczenie: Do uzyskania odpowiedniego koloru - około 10-20 minut w temperaturze minimum 180 stopni C.
Bułki na kwaśnym mleku
Musiałam dodać więcej płynów i oleju. Wody i mleka dolałam w sumie około 2/3 szklanki i jeszcze olej, aż poczułam pod ręką właściwą gęstość ciasta (miękka plastelina). Czasem rodzaj mąki decyduje o podobnych trudnościach. Następnie przez jakiś czas wyrabiałam ciasto maszyną, łatwiej w ten sposób usunąć grudki. Zamiast kwaśnego mleka można użyć jogurt lub kefir, słodkie mleko też się nada. Bułki są lekko słodkie, owoce można ewentualnie pominąć i dać mniej cukru.
Składniki:
600 g mąki pszennej
1 opakowanie drożdży suszonych (7 g), osobiście wolę świeże (minimum 1/2 paczki, 50 g)
1 opakowanie drożdży suszonych (7 g), osobiście wolę świeże (minimum 1/2 paczki, 50 g)
200 ml kwaśnego mleka (dałam więcej)
¼ szklanki wody (dałam więcej)
60 g masła miękkiego + jeszcze wlałam olej
1 jajko + 1 jajko roztrzepane do posmarowania bułek (opcjonalnie)
2 łyżeczki soli (wg mnie za dużo)
2 łyżki cukru
sezam ziarna do posypania bułek
żurawina suszona, rodzynki – opcjonalnie
¼ szklanki wody (dałam więcej)
60 g masła miękkiego + jeszcze wlałam olej
1 jajko + 1 jajko roztrzepane do posmarowania bułek (opcjonalnie)
2 łyżeczki soli (wg mnie za dużo)
2 łyżki cukru
sezam ziarna do posypania bułek
żurawina suszona, rodzynki – opcjonalnie
Wykonanie:
Wymieszać razem wszystkie składniki, owoce suszone dodać na koniec (ja wrzuciłam rodzynki do mąki). Wyrabiać do uzyskania jednolitego ciasta.
Odstawić przykryte do wyrastania na 2 godziny.
Następnie formować bułki na blacie lekko podsypanym mąką. Wychodzi 9-16 sztuk, zależnie od wielkości.
Od razu układać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (bułki rosną w piecu).
Posmarować bułki roztrzepanym jajkiem, naciąć czymś tępym i posypać sezamem.
Odstawić do wyrastania na minimum 30 minut, nawet do godziny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































